Słowo o Stalinie - omówienie - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Słowo o Stalinie jest panegirykiem opiewającym cnoty Józefa Stalina, wiernopoddańczym hołdem dla „ojca narodów”.

Broniewski napisał ten tekst w 1949 roku. Wygrał nim konkurs zorganizowany z okazji siedemdziesiątej rocznicy urodzin dożywotniego dyktatora Związku Radzieckiego, kontynuatora myśli i dzieła Lenina, pokonując między innymi Wiktora Woroszylskiego i jego Balladę o Stalinie w Krakowie i o krokach rewolucji (ze zwrotką o katowanych w międzywojennej Polsce komunistach).

Szczegółowo zaplanowane obchody święta cieszyły się w Polsce tak dużą popularnością, że przyciągnęły wielu znanych poetów. Jak piszą w artykule w „Gazecie Wyborczej" (19/02/2000) Dzień, w którym umarł Stalin Anna Bikont oraz Joanna Szczęsna:

W Archiwum Akt Nowych jest cała teczka dotycząca obchodów 70-lecia urodzin Stalina w 1949 r. Jak wynika z dokumentów, wszystko ustalano na szczeblu KC: od nakładu okolicznościowych książek (między 100 a 200 tys. egzemplarzy) po hasła na akademie. Zaznaczano, że hasła nie mają być wcześniej publikowane, chodziło zapewne o wrażenie, że powstały spontanicznie na sali (a brzmiały np. tak: "Imię Stalina nierozerwalnie wiąże się z dwukrotnym wyzwoleniem narodu polskiego!"). Są też sprawozdania: razem dodatków ilustrowanych do różnych pism z okazji 70-lecia wydrukowano 3 mln 376 tys. 500 egzemplarzy, a tytułów książek, nut, portretów - 955 tys.


Utwór cieszył się tak ogromną popularnością od chwili opublikowania 1950 roku, iż był stale przedrukowywany aż do pierwszego po śmierci wodza, przełomowego, XX zjazdu KPZR w lutym 1956 roku, który – jak wiadomo – zapoczątkował destalinizację ZSRR.

Po 1956 roku utwór traktujący o cudownym charakterze, nieskazitelnych cnotach autora powiedzenia: Jedna śmierć to tragedia, milion – to statystyka, stał się niewygodnym punktem biografii i twórczości Broniewskiego, który nie mógł zrozumieć, dlaczego jego artystyczny, ekspresywny poemat będący według niego swoistym podsumowaniem epoki – stał się tekstem niecenzuralnym, wstydliwym, zapomnianym. Poetę zaczęto obrzucać inwektywami, oskarżać o współpracę z sowietami, wypominać mu Słowo o Stalinie. Ocenzurowane peerelowskie podręczniki nie wspominały przecież o tym, że siedemnastoletni Broniewski zgłosił się w 1915 roku do Legionów Piłsudskiego, że w wojnie 1920 roku walczył przeciw Rosji Radzieckiej, że za odwagę został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych.

Zapomniano, że w pierwszych latach kształtowania się po studwudziestoletniej niewoli niepodległego państwa polskiego czynnie walczył o nową Polskę, po wybuchu II wojny światowej przesiedział najpierw kilka miesięcy w lwowskim więzieniu na Zamarstynowie, potem 13 miesięcy w więzieniu na Łubiance (okryte najgorszą sławą więzienie NKWD), a w końcu był więziony w ZSRR (najpierw w Saratowie, później w Ałma–Acie). Pisarz i poeta zaczął być postrzegany jako piewca czynu robotniczego i rewolucji proletariackiej.

Te wszystkie ataki bolały go i wręcz zaszczuły tak bardzo, że Jerzy Giedroyć w swojej Autobiografii na cztery ręce wspomina, że każde jego spotkanie z Broniewskim, którego bardzo lubił i szanował, zaczynało się od pytania: Panie Jerzy, czy Pan mi poda rękę? Przecież >>Poemat o Stalinie<< był doskonałym poematem.

Nie można nazywać Broniewskiego zdrajcą ani szpiegiem, nie można ujmować mu nic jako artyście, ponieważ nie był on jedynym twórcą, któremu w tamtych latach zdarzyło się popełnić komunistyczny panegiryk, dokładając swoją cegiełkę do budowania siermiężnej poezji socrealistycznej oraz popierając i afirmując przyjaźń polską-radziecką. Podobne utwory na swoim koncie mają między innymi Jan Wilczek (Nr 16 produkuje), Aleksander Ścibor-Rylski (Węgiel), Kazimierz Brandys (Obywatele), Wisława Szymborska (O Leninie), Tadeusz Konwicki (Przy budowie i Władza), Leopold Lewin (Poemat o Dzierżyńskim i Kantata o Bierucie).

Co ich tłumaczy? Myślę, że każdy miał swoje własne, prywatne powody. Jednych zachwyciły radzieckie hasła o „dogonieniu” państw Europy Zachodniej (Jesteśmy pięćdziesiąt albo sto lat za krajami rozwiniętymi. Musimy pokonać ten dystans w ciągu dziesięciu lat. Albo zrobimy to, albo nas zniszczą – fragment przemówienia Stalina na zebraniu partyjnym w 1931 roku), inni dali się zwieść idei „obalenia” burżuazji (w broszurze z kwietnia 1924 roku O podstawach leninizmu czytamy: W celu obalenia burżuazji wystarczy wysiłek jednego kraju, świadczy o tym także historia naszej rewolucji. W celu ostatecznego zwycięstwa socjalizmu, w celu zorganizowania produkcji socjalistycznej, wysiłki jednego kraju, zwłaszcza tak bardzo chłopskiego jak nasz, są niewystarczające – w tym celu niezbędne są wysiłki proletariuszy kilku przodujących krajów).

Jak pisze Bartosz Wójcik w artykule Poeta i rewolucjonista, umieszczonym w serwisie lewica.pl:
Broniewskiego także pochłonęła socjalistyczna namiętność i uwierzył w obietnice PRL-u, mimo negatywnych doświadczeń z stalinowskich więzień NKWD w czasie wojny. Być może dlatego u niego zaangażowanie w komunizm miało bardziej indywidualny i niejednoznaczny charakter niż u reszty rzeczników tamtego pokolenia. Dalej pozostaje wiele niejasności, dotyczących tego poety, który w 1920 roku walczył z Rosją Sowiecką by 30 lat później gloryfikować jej wodza. Nie zmienia to faktu, iż Broniewski był jednym z największych i najbardziej tragicznych polskich poetów w XX wieku, którego namiętnościami była Polska i socjalizm.


Aby dokładniej przyjrzeć się wierszowi Broniewskiego, poczuć patetyczny ton czy propagandę, trzeba zacytować choćby jego mały fragment:

[...]
Szóstej części przygląda się świat.
Bitwa.
Tam - bezrobocie, strajki, głód.
Tu -praca, natchniony traktor.
Tworzy historię zwycięski lud.
Chwała faktom!
Któż, jak On, przez dziesiątki lat
Wiódł ludzkość na krańce dziejów?
Jego imię - walczący świat:
nadzieja.

[...]
Pędzi pociąg historii,
błyska stulecie - semafor.
Rewolucji nie trzeba glorii,
nie trzeba szumnych metafor.
Potrzebny jest maszynista,
którym jest ON:
towarzysz, wódz, komunista -
Stalin - słowo, jak dzwon!
Któż, jak On, przez dziesiątki lat
na dziobie okrętu wytrwał?


Takie sformułowania, jak te o tworzeniu historii przez zwycięski lud czy nazywanie Stalina maszynistą pociągu dziejów oraz kapitanem okrętu sprawiają, że czytelnik chce uczestniczyć w zmianach, którymi dowodzi najznakomitszy towarzysz, wódz, komunista.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Anka - wiadomości wstępne
2  Anka - analiza
3  Ballady i romanse - analiza



Komentarze: Słowo o Stalinie - omówienie

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: